Maskotka szyta ręcznie to nie to samo co ze sklepu
O RĘKODZIELE · MELARTOWO.PL
Maskotka szyta ręcznie to nie to samo co ze sklepu
I wiem, że to brzmi jak hasło reklamowe. Ale zostań ze mną chwilę — bo chcę Ci opowiedzieć, gdzie dokładnie leży ta różnica.
Pamiętasz, jak byłaś mała i miałaś tę jedną maskotkę? Tę, bez której nie dało się zasnąć, którą zabierałaś wszędzie — nawet do lekarza, nawet na wakacje? Tę, która po latach wyglądała jak połknięta przez pralkę, ale i tak była najważniejsza?
Twoje dziecko też ma prawo mieć właśnie coś takiego.
Ale jest jedna rzecz, której żaden sklep Ci nie da: maskotki, która wygląda dokładnie jak ulubiony bohater z bajki Twojego dziecka.
Nie „prawie tak”. Nie „podobna”. Dokładnie tak. Z tym samym wyrazem twarzy, w tym samym kolorze, z tym samym śmiesznym detalem, który Twoje dziecko zna na pamięć.
Zastanawiam się: jak ten bohater wygląda w bajce? Co go wyróżnia? Co sprawi, że dziecko, gdy go zobaczy, od razu powie — to on!
To trwa. Czasem siedzę nad jedną maskotką trzy, cztery wieczory. Ale właśnie dlatego, gdy w końcu ją pakunję i wysyłam — czuję, że wysyłam coś prawdziwego.
Wiem, że Zosia lubi bardziej miękkie pluszaki, bo mama mi napisała. Wiem, że Janek chciał Smoka Wawelskiego dokładnie w takim kolorze jak w książeczce, którą czytają razem z tatą przed snem. Wiem, że ta maskotka ma być prezentem na urodziny i że dziecko o niej marzy od pół roku.
To nie jest dla mnie kolejne zamówienie. To jest Zosia. To jest Janek. To jest konkretna historia, konkretna miłość rodziców, konkretne marzenie.
Ale pomyśl o tym inaczej: ta ze sklepu za rok może być jedną z wielu. Moja — będzie tą jedną. Tą, którą Twoje dziecko będzie tulić do snu, którą zabierze na pierwszy obóz, którą może kiedyś pokaże własnym dzieciom.
Nie sprzedaję zabawki. Szyję kawałek dzieciństwa.
Odpiszę Ci w ciągu jednego lub kilku dni. Ustalimy szczegóły, termin, wszystko. Nie ma tu żadnych skomplikowanych formularzy ani tygodni czekania na odpowiedź.
Jeśli chcesz zobaczyć, co już uszyłam — zajrzyj na melartowo.pl lub na mój Facebook. Każda maskotka ma tam swoją historię.
A czy Twoje dziecko ma już taką jedną, wybrankową maskotkę? ????
— Marzena z MELArt

Maskotka szyta ręcznie to nie to samo co ze sklepu
I wiem, że to brzmi jak hasło reklamowe. Ale zostań ze mną chwilę — bo chcę Ci opowiedzieć, gdzie dokładnie leży ta różnica.
Pamiętasz, jak byłaś mała i miałaś tę jedną maskotkę? Tę, bez której nie dało się zasnąć, którą zabierałaś wszędzie — nawet do lekarza, nawet na wakacje? Tę, która po latach wyglądała jak połknięta przez pralkę, ale i tak była najważniejsza?
Twoje dziecko też ma prawo mieć właśnie coś takiego.
Sklep daje produkt. Ręczna robota daje bohatera.
Kiedy wchodzisz do sklepu z zabawkami, widzisz piękne, schludne maskotki w plastikowych opakowaniach. Miękkie, bezpieczne, ładne. Absolutnie nie mam nic przeciwko nim.Ale jest jedna rzecz, której żaden sklep Ci nie da: maskotki, która wygląda dokładnie jak ulubiony bohater z bajki Twojego dziecka.
Nie „prawie tak”. Nie „podobna”. Dokładnie tak. Z tym samym wyrazem twarzy, w tym samym kolorze, z tym samym śmiesznym detalem, który Twoje dziecko zna na pamięć.
„Ktoś przysyła mi zdjęcie z bajki i pyta: da się? A ja siadam i szyję żywego bohatera."
Za każdym szwem jest decyzja.
Kiedy szyję maskotkę na zamówienie, nie nakładam wzoru na maszynę i nie wciskam „start”. Każda rzecz, którą robię — dobór tkaniny, kształt uszu, grubość łapek, kolor nosa — to osobna, przemyślana decyzja.Zastanawiam się: jak ten bohater wygląda w bajce? Co go wyróżnia? Co sprawi, że dziecko, gdy go zobaczy, od razu powie — to on!
To trwa. Czasem siedzę nad jedną maskotką trzy, cztery wieczory. Ale właśnie dlatego, gdy w końcu ją pakunję i wysyłam — czuję, że wysyłam coś prawdziwego.
Sklep nie pamięta imienia Twojego dziecka.
Ja pamiętam.Wiem, że Zosia lubi bardziej miękkie pluszaki, bo mama mi napisała. Wiem, że Janek chciał Smoka Wawelskiego dokładnie w takim kolorze jak w książeczce, którą czytają razem z tatą przed snem. Wiem, że ta maskotka ma być prezentem na urodziny i że dziecko o niej marzy od pół roku.
To nie jest dla mnie kolejne zamówienie. To jest Zosia. To jest Janek. To jest konkretna historia, konkretna miłość rodziców, konkretne marzenie.
„Klienci premium kupują od człowieka, nie od sklepu."
A co z ceną?
Tak, maskotka szyta ręcznie kosztuje więcej niż ta ze sklepu. I rozumiem, że to może być pierwsza myśl, gdy widzisz wycenę.Ale pomyśl o tym inaczej: ta ze sklepu za rok może być jedną z wielu. Moja — będzie tą jedną. Tą, którą Twoje dziecko będzie tulić do snu, którą zabierze na pierwszy obóz, którą może kiedyś pokaże własnym dzieciom.
Nie sprzedaję zabawki. Szyję kawałek dzieciństwa.
Jak to zamówić?
To prostsze, niż myślisz. Piszesz do mnie — przez stronę, Facebooka, jak wolisz. Mówisz mi, o jakim bohaterze marzysz. Podsyłasz zdjęcie z bajki jeśli chcesz, żebym wiedziała dokładnie jak ma wyglądać. A ja zajmuję się resztą.Odpiszę Ci w ciągu jednego lub kilku dni. Ustalimy szczegóły, termin, wszystko. Nie ma tu żadnych skomplikowanych formularzy ani tygodni czekania na odpowiedź.
Jeśli chcesz zobaczyć, co już uszyłam — zajrzyj na melartowo.pl lub na mój Facebook. Każda maskotka ma tam swoją historię.
A czy Twoje dziecko ma już taką jedną, wybrankową maskotkę? ????
— Marzena z MELArt

Wyszukaj artykuł korzystając z naszej wyszukiwarki




